.. ale fajnie weekend spędziłam... w mojej przyczepce campingowej na słoneczku i w jeziorku w wodzie... mięsko z grila jadłam i popijałam wodą mineralną, podobno następny weekend tez ma jeszcze być słoneczny, więc znowy uciekne sobie na skrawek zieleni przy mojej przyczepce. Zabieram Majkę (wnusia półtoraroczna) i Edka (jamnik dzisięcioletni) i tam jesteśmy najszczęśliwsi. . . .
Jak widzę moje znajome w sąsiednich campingach to mi trochę żal, jeszcze 7 lat temu też mieściłam się w mniejszy strój do opalania. Boje sie trochę że mając 41 lat to jak schudne, to mi wszystko "obwiśnie", no ale coś za coś....
Przechodząc przez plażę muszę stwierdzić że nasze społeczeństwo nie jest szczupłe! a w sklepach rozmiary 36, a L to zależy w jakim sklepie ale czasami mam wrażenie że w Liliputkowie szyją!
pozdrowionka....
jf1231
24 sierpnia 2010, 08:06no niestety na zakupach można się załamać - a ja zawsze się smieję w sklepie jak mi babka daje xxl i np się nie mieszczę lub nie mieściłam że to chyba chińskie xxl bo napewno nie europejskie hiihihi