Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Witam wszystkich walczących tu z kilogramami, przyzwyczajeniami i ....samymi sobą I witam siebie, nieustannie gotową na zmiany, wyrzeczenia i sukcesy. Uzależniona od roweru, wciąż przesuwam granice, więcej km, mniej wrażliwości na deszcz czy śnieg, jeżdżę wszędzie, nie pogardzę nawet indoor cycling. Nie biegam - nie lubię, ale zajęcia w klubie typu interwał, TBC uwielbiam. Siłownia - hmm, uczucia embiwalentne, inaczej nazwać tego nie umiem, nie lubię ale doceniam efekty i zmuszam się.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 234804
Komentarzy: 10823
Założony: 21 lutego 2012
Ostatni wpis: 25 stycznia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
beaataa

kobieta, 60 lat, Warszawa

170 cm, 54.00 kg więcej o mnie

Wpisy w pamiętniku

19 lipca 2018 , Komentarze (16)

Leń(ziew) ostatnio przejął władze i przekonał mnie, że :

- w taka pogode na korposiłce jest za gorąco, żeby ćwiczyć,

- nie po to czekałam na lato(slonce), żeby teraz  siedzieć w blaszaku zamiast  spacerować...

Ale dzisiaj koniec z posłuszeństwem(bomba)

Poniedziałek - czwartek: 20 km rower

Czwartek w południe mój zestaw na brzuch x 3,

wieczorem w klubie:

1.Przysiady: 15 x  20 kg rozgrzewkowo, 10 x 25kg x 3 serie , a potem przyszła dziewczyna jak połowa mnie, nałożyła na sztangę  + podat 50 kilosów i trzaskała przysiady prawie zamiatając tyłkiem podłogę:x

2. Wyciskanie na ławce skośnej: 15 x 7,5 kg x 3 serie,

3. Przyciąganie drążka wyciągu pionowego: 15 x 25 kg x 3 serie,

4. Prostowanie nóg w siadzie: 15x 27 kg, 15x 30kg, 12x30kg, 10x 30kg,

4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

I godzina czegoś co miało nazywało sie combo i świetne było i było z moim ulubionym instruktorem:D i nie zmokłam(deszcz) ani razu od dwóch dni(puchar).

No i słabo sobie radze z brzegami szydełkowego kocyka(szloch), nie dosyć że będzie prucie, to wcale nie wiem jak to ogarnąć tak,żeby na jednym się skończyło, szczególnie gdy w projekcie jest polecenie : " cut yarn!

"

16 lipca 2018 , Komentarze (14)

Miałam tam wszystko co uwielbiam:) oprócz rowerów:( Jakoś tak, czytając innych, porównywałam ja z Lofotami, całkiem niepotrzebnie. Tam było pusto, wąska (ale asfaltowa droga) prowadziła dookoła tego, co chcieliśmy oglądać(kujon), a przed tunelami był przycisk, jak go się nacisnęło, pojawiał się komunikat, że w tunelu są rowerzyści i że trzeba uważać i były białe skrzynki wypełnione odblaskowymi kamizelkami, nowymi i czystymi(dziewczyna).

A z morza strzelały góry jak z filmów SF.

I było ciepło i chmury pokazywały na co je stać(puchar).

Nie było sklepów_waga dzisiaj 52,3 kg, a brzuch OMG!:) och jak ja bym chciała, żeby taki pozostał..

Już kombinuje, jak tam będzie rowerowo następnego roku8)

4 lipca 2018 , Komentarze (15)

Tygodniowe wakacje od tego piątku:D(pa) Senja _ prognozy pogody fatalne(deszcz)(duch)

Poniedziałek: 30 km rower +30 minut marszu,,

Wtorek: 20 km rower + 30 minut marszu,

wieczorem w klubie:

1. Martwy ciąg: 35kg x 15, 3 serie,

2. Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej: 7 kg x 15 x 3 serie,

3. Ściąganie wyciągu pionowego: 25 kg x 15 x 3 serie,

4. wypady do przodu: 10razy każda noga na przemian + 5 kg w każdym ręku, x 3 serie,

5.  Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

I godzina interwałów ostatnia przed wakacjami z moją ulubiona instruktorką;(.

A mój sweterek skończony i jest cudny (poniżej ostatnie przymiarki)

W planach na Norwegię jest ten kocyk: https://www.ravelry.com/patterns/library/northling

w kolorach lodów malinowo_pistacjowo_śmietankowych. I obym jak najmniej go zrobiła:)

2 lipca 2018 , Komentarze (9)

Piękny, spokojny, ludzie siedzą w miejscach do siedzenia = różnej klasy ośrodki, pensjonaty i pola kempingowe i w knajpach(salatka)(lody) = pusto i cicho.

Ponad 100 km na rowerze(bomba).

Pogoda mogłaby być lepsza.

29 czerwca 2018 , Komentarze (13)

To blisko W-wy, jeziora, lasy, Wisła szeroka jak jezioro.. a ja wciąż tam nie byłam, a właściwie raz zahaczyłam o brzeg. Teraz cały weekend na rowerach tam zaplanowany:D

Nie podjadam:x, słodkie alko poszło w zapomnienie(pa) = waga stabilna, pomimo, ze ćwiczeń mniej (w upały moja korpobezklimy siłka straszna jest(strach))

Poniedziałek: 20 km rower

Wtorek: 20 km rower

wieczorem w klubie:

1. Martwy ciąg: 35kg x 15, 3 serie,

2. Wyciskanie sztangi stojąc: 10 kg x 15 x 3 serie,

3. Ściąganie wyciągu pionowego: 25 kg x 15 x 3 serie,

4. wypady chodzone: 10razy każda noga + 5 kg w każdym ręku, x 3 serie,

5.  Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

I godzina interwałów w mojej ulubionej odmianie - skakanie + dźwiganie(bomba)

Środa: 20 km rower

Czwartek: 30 km rower

24 czerwca 2018 , Komentarze (10)

Po dłuższym czasie, nareszcie coś, co mogę oglądać(kujon):

Środa: 20 km rower + 30 minut marszu + obsesyjne płukanie gęby..

Czwartek: 20 km rower + 0,30 h + obsesyjne płukanie gęby..tylko mniej trochę, bo wyraźnie wydobrzała..

Piątek: 20 km rower + zestaw na brzuch x 3

wieczorem w klubie:

1.Przysiady: 15 x  20 kg rozgrzewkowo, 10 x 25kg x 3 serie ,

2. Wyciskanie na ławce skośnej: 15 x 7,5 kg x 3 serie,

3. Przyciąganie drążka wyciągu poziomego: 15 x 25 kg x 3 serie,

4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

I godzina czegoś co miało być ABT, ale z zastępczą instruktorką było NUDĄ...

Sobota: 35 km rower + 1h TBC + 1h sztangi,

Niedziela: 26 km rower + przepyszny indyjski fastfoof (nawet nie chcę wiedzieć ile kcal to miało)

A waga wciąż pokazuje 53,5 - 53,8:D


19 czerwca 2018 , Komentarze (19)

Tak się to zaczęło, że już w niedziele "Nad Narwią"(gwiazdy)(dziewczyna) jakby mnie coś ugryzło w górną wargę_spuchła i była nadwrażliwa:(. A w poniedziałek rano już w całej buzi było to uczucie:<. A dzisiaj dodatkowo powiększone węzły chłonne za uszami, a żeby takie nagle ostre jak język się na nie natknie(szloch) i napady kichania i myślenie tylko, żeby się do łóżka wpakować..(spi) WTF _ dr google nie jest pewien(kujon):x, pani w aptece coś tam wynalazła.. zła jestem i mam poczucie bezsilności..

Ale za to kumpela super wzór bikini podesłała, wygodny, przewiewny i robiący wrażenie jednocześnie;), pod warunkiem, że w dni tyłka pamięta się o obydwu stronach.. bo dysproporcje się tworzą..

Poniedziałek: 20 rower,

Wtorek: 20 km rower (tylko(szloch))

17 czerwca 2018 , Komentarze (10)

Dziupla była w wierzbie na Bugiem. A ja czekałam na prom. A ja źle znoszę czekanie(szloch).. no i wymyślam cuda wianki.. było trudno, bo ona nie w tą stronę co trzeba pochylona.. spadłam i prom przypłynął (strasznie brudna ta dziupla była w środku(wymiotuje)).

Środa: 20 km rower + rolowanie powięzi 30 minut,

Czwartek: 20 km rower + rolowanie powięzi 30 minut,

Piątek: 20 km rower + 4 km żeby oddać oszukane liofilizowane żarcie, 300 kcal porcja(strach)

wieczorem w klubie:

1. Martwy ciąg: 35kg x 15, 3 serie,

2. Wyciskanie sztangi stojąc: 10 kg x 15 x 3 serie,

3. Ściąganie wyciągu pionowego: 25 kg x 15 x 3 serie,

4. wypady chodzone: 10razy każda noga + 5 kg w każdym ręku, x 3 serie,

5.  Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

6. Uginanie nóg leżąc: 10 x 3 serie, ciężar minimalny :<,

Godzina ABT 

Sobota + niedziela = 120 km rower (łatwizna po asfaltach, strasznie ciężko po leśnych drogach, które zamieniły się w rzeki piasku..

12 czerwca 2018 , Komentarze (7)

cdn cap corse _ taki dom tam był, tak otoczony:

I z tej ostatniej fotki mam teraz tapetę na pulpicie.

Aloha(pa)

Poniedziałek: 20 km rower + pół godziny rolowania - rolowanie to moje nowe wyzwanie, 6 dni w tygodniu co najmniej, coś mi nie bardzo w biodrze..

Wtorek: 22 km rower +

wieczorem w klubie:

1.Przysiady: 15 x  20 kg rozgrzewkowo, 10 x 30kg x 3 serie = słaby mój tyłek(szloch) dobrze, że chociaż wytrzymały..

2. Wyciskanie na ławce skośnej: 15 x 7,5 kg x 3 serie,

3. Przyciąganie drążka wyciągu poziomego: 15 x 25 kg x 3 serie,

4. Wyprosty nóg siedząc: 27 kg x 15 - 1 seria, 30 kg 2 serie,

5. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

I godzina interwałów(bomba)jak zwykle(bomba)(bomba)

10 czerwca 2018 , Komentarze (19)

Dzień jest długi(slonce), nie trzeba pamiętać o czapkach, wszystko takie przyjemniejsze]:>

Środa: 20 km rower + 30 minut marszu,

Czwartek: 20 km rower + 30 minut marszu (przeglądałam Be active i nie kupiłam = sukces),

Piątek: 20 km rower + 30 minut marszu

wieczorem w klubie:

1. Martwy ciąg: 35kg x 15, 3 serie,

2. Wyciskanie sztangi stojąc: 10 kg x 15 x 3 serie,

3. Ściąganie wyciągu pionowego: 25 kg x 15 x 3 serie,

4. wypady chodzone: 10razy każda noga + 5 kg w każdym ręku, x 3 serie,

5.  Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

6. Uginanie nóg leżąc: 10 x 3 serie, ciężar minimalny :<,

Godzina ABT - niespodzianka = zastępstwo z superinstruktorką(ninja)

Sobota: 5 km rower + 1h TBC + 1h sztang w całkiem nowym układzie drabiny = w każdej serii więcej powtórzeń = ledwo żyłam(strach) = czułam że żyję(dziewczyna)

I jeszcze wieczorem około 26 km rowerem gdzieś koło Narwi..

W niedzielę dokręciłam weekendowe-rowerowe km do 96(pa)

I jeszcze wieczorem dołożyłam do 100 km(klaun)

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.