Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

chyba lepsze samopoczucie mnie sklonilo do odchudzania

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 1111750
Komentarzy: 37460
Założony: 17 kwietnia 2012
Ostatni wpis: 29 stycznia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
aska1277

kobieta, 41 lat, Toruń

153 cm, 66.80 kg więcej o mnie

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

5 listopada 2017 , Komentarze (43)

                     Witajcie Kochani :) 

Jak to jest u Was ? Jeśli jesteście chore to leżycie plackiem? Czy może wręcz przeciwnie ? Ja wczoraj może nie byłam aż tak obłożnie chora, ale..........czułam się fatalnie, tak jakby miała mnie wziąć jelitówka.... wszystko podchodziło pod gardło...w żołądku bulgotanie :( Już dawno się tak fatalnie nie czułam. Jednak mimo to zabrałam się za sprzątanie, najpierw ogarnęłam piętro,później wstawiłam pranie,ogarnęłam  łazienkę ( lustro, wannę i podłogę ) Kolejna czekała kuchnia .....najpierw ogarnęłam do obiadu,później wyszorowałam kuchenkę i zabrałam się za podłogi. Na końcu był salon, ale tu tylko zabrałam się za podłogę :( Miałam jeszcze poprasować, ale........zwyczajnie nie miałam już na to siły. Ciągłe schylanie się wcale mi nie pomagało. Ale dałam jakoś radę,lekko nie było. Dlaczego dałam radę ? może dlatego aby pokazać,że potrafię, że nawet choroba mi nie przeszkodzi ?? Nie wiem....teraz jak tak sobie myślę, to...uważam,że to był błąd. Przecież jakbym nie umyłam podłogi, nie ogarnęła prania, obiadu....nic by się nie stało !!!! Ale gdzieś tak w duchu myślałam,a może ktoś Nas dziś odwiedzi,a przecież obiad trzeba zrobić, bo nie będą głodni :( Ajjjjj to właśnie takie głupie myślenie... Muszę nauczyć się,że jeśli źle się czuję to chwila oddechu też mi się należy. Nie powinnam brać wszystkiego na swoje barki....Całego świata nie można zbawić :( 

Jeśli chodzi o dietę, to jest....Dziś dzień 6 bez słodkiego :) Nie objadam się, wodę popijam na tyle na ile mój żołądek na chwilę obecną pozwala ;) Dziś dostała nowe menu na SD :) Jupi :) już rozpisałam sobie wszystko :) Troszkę pozmieniałam ;) działam dalej :) nie poddaję się :) nawet już włączyłam aktywność :) wróciłam do orbitreka ;) Jednak od jutra chyba do środy będę musiała zrezygnować z tego sprzętu, bo chcę jechać na kilka dni do rodziców. Muszę, potrzebuję tego.... tyle ostatnio się dzieje w Moim życiu osobistym,że wysiadam :( Potrzebuję na chwile zmienić otoczenie, a że M pojechał w trasę to pozwolę sobie na mały wypad. Dziewczynki też będą zadowolone bo nie będą musiały o 6ej stawać :) Będą mogły dłużej wieczorem posiedzieć :) Mamie też przyda się wieczorne towarzystwo :) Każdy na tym skorzysta :)

Teraz czas poczytać co u Was Kochani :) Życzę Wam spokojnego wieczoru :) i udanego poniedziałku :D 

2 listopada 2017 , Komentarze (16)

                                     Witajcie Kochani :) 

Powracam tak... niestety ale był czas,że upadłam. Może nie całkowicie bo jednak dietę jakoś starałam się trzymać, nie objadałam się. Jednak odstawiłam właściwie całkowicie wodę :( do tego doszło trochę nieregularne jedzenie, brak ćwiczeń...poza codziennym chodzeniem. Tak codziennie staram się pokonywać minimum 10 tyś kroków. Jednak na tym koniec, no może nie całkowicie,bo było sprzątanie, gotowanie itp. ale to nie typowa aktywność. Czas pomyśleć co ważne, co ważniejsze. Zaczęłam wyzwanie beż słodkiego ale co to da jeśli nie będę ćwiczyła i ogarniała diety ??? To na co wyzwanie???? Dlatego wracam ;) Dziś dosiadłam orbitreka :) bo biedaczek obraził się na mnie ;) Dziś go przeprosiłam i popędziłam co prawda tylko 5 km ale mimo wszystko zeszłam mokra jak świnka chrum chrum :) hahahahah Ale wiecie co ??? Czułam się rewelacyjnie :) uszły ze mnie złe emocje :) mało tego mam ochotę na więcej ;) zaraz biorę się za brzuszki i nożyce a co tam.... póki mam wenę to trzeba korzystać :D :D Smacznie dopasowana wykupiona do marca to trzeba działać, nie poddawac się i nie obijać. Dziś mija 4 dzień wyzwania bez słodkiego ;) a za chwile wyzwanie z Mel B. Trzeba jakoś się na to przygotować :) jestem pozytywnie nastawiona :) o dziwo ale tylko pozytywnie nastawiona na ćwiczenia i całe odchudzanie, bo sprawy osobiste kuleją ;( i tu pesymizm :( totalny :( No nic czas na kolejna dawkę ćwiczeń :)               

POZDRAWIAM SPOKOJNEGO WIECZORU ŻYCZĘ I PO ĆWICZENIACH POCZYTAM CO U WAS :) :) 

31 października 2017 , Komentarze (33)

Witajcie Kochani ;) Dzisiejszy tytuł '' pokochać siebie '' ??? Właśnie jak to zrobić, czy się da ? Jak długo trzeba nad tym pracować ? Do ilu drzwi specjalistów trzeba zapukać ? Nie wiem....zawiesiłam się przez chwilę,ale ja nie znam odpowiedzi na żadne pytanie. Niestety ale taka prawda.... Zastanawiam się czy osoby ciągle uśmiechające się na prawdę są takie szczęśliwe ? Czy ten uśmiech to tylko maska ? Czy da się wypracować polubienie siebie? Tyle pytań krąży po mojej głowie....a odpowiedzi brak. 

Co tak na prawdę ma wpływ na to czy siebie lubimy czy nie ? Hmmm szperając w mojej głowie znalazłam taką odpowiedź... Może najpierw odpowiem czy ja siebie lubię? Otóż nie bardzo....a dlaczego zapytacie ? Dlatego,że nie czuję się dobrze we własnej skórze, nie czuję się szczęśliwa na chwilę obecną. Mam wrażenie,że cały świat jest nastawiony przeciwko mnie. Może to chore ale takie mam odczucie na chwilę obecną. Może mam do siebie taki dystans, bo usiłuję sprostać wymogowi piękna, szczupłego ciała.....A ja nie czuję się ani piękna, ani nie jestem szczupła. Czy to może być powodem nie akceptacji siebie ? Owszem może.....niestety może. Pamiętam  czasy gdy się odchudzałam, nie miałam jeszcze dziecka....Wtedy wszystko było piękne,a teraz ? To dziwne, bo niby Mój partner mnie akceptuje, nie słyszę od Niego słów " jesteś gruba, schudnij " i takie tam.... to ja czuję taki niedosyt, gdy np idziemy ulicą a On patrzy na jakąś laskę.... szczupła w miniówce.... boli mnie to.... i czasami rzucę jakimś tekstem " no, no ładne nogi, zgrabna, możesz mnie na nia zamienić " a wtedy Mój partner mówi " ojjj od patrzenia dzieci się nie robią " owszem nie robią, jednak można patrzeć dyskretniej.... ja jako kobieta czuję wtedy dyskomfort. Czego facet nie jest w stanie zrozumieć. 

Nie wiem czy będę umiała pokochać, polubić siebie. Może faktycznie potrzeba na to czasu, może terapia przyniesie efekty. Być może za bardzo się załamuję i dołuję. Najgorsze jest to,że wiem w czym tkwi problem, jak sobie z nim poradzić,ale nie umiem tego wcielić w życie. No dobra, czasami się udaje ale nie na 100 % . czasami jest dobrze dzień lub dwa a później wszystko się wali :( Jak wybrnąć z tego zaplątania ??? Nie wiem, nie umiem.... 

30 października 2017 , Komentarze (29)

                                                 Witajcie Kochani ;) 

                 Jak te dni szybko mijają,już za chwilkę za momencik koniec miesiąca. Dacie wiarę ??? Tak, tak..... Dziś stuknęło mi 50 dni na SD. Cały dzień w biegu, ale nie złamałam się. Jadłam to co zaplanowałam :) Jupiiii ubolewam tylko nad brakiem wody ;( I to też może byc powodem mojego gorszego samopoczucia, tego,że boli mnie głowa. Od zeszłego tygodnia praktycznie dzień w dzień, to chyba nic dobrego ?! Uczucie zmęczenia,znużenia to tez powody braku wody. Do tego zawroty głowy, wspomniany ból głowy, bywam poirytowana. To wszystko się składa na brak wody ;( i dopiero teraz dostrzegam,że to własnie brak wody do tego mnie zagonił ;( A teraz ??? Pozostaje wziąć się w garść i pić na nowo wodę. Czas to zmienić. 

               Dziś wybił 1 dzień Mojego wyzwania ''55 dni bez słodkiego '' zaliczony na plus :D udało się :) Chociaż ciągnęło mnie jak diabli do słodkiego....może właśnie dlatego,że dziś miałam zalatany dzień...i troszkę nerwowy i przyciągało mnie do słodkiego jak magnez....ale nie dałam się :) Wygrałam :) Jestem z Siebie dumna :) I oczywiście z Tych osób którym się udało, pokonać słodyczowego głoda :) :D Brawo MY :)  :) 

               Dziś miałam kolejną sesję u psychologa. Co mi dała dzisiejsza wizyta? Zaczyna do mnie docierać, co mi dolega. Tak, tak....zaczyna docierać, bo wcześniej nie przyjmowałam do wiadomości tego,że JAAAA mogę mieć depresję, stany depresyjne lub lękowe :( Kolejny raz psycholog powiedziała mi,że muszę nauczyć się być troszkę egoistyczna i samolubna :(   Jejku ja nie umiem tak :( Nie wiem nawet od czego zacząć ?????? Jak byś egoistą i samolubem aby nie krzywdzić bliskich ???? No jak ???? Nie wiem :( Może Wy wiecie ??? Jeśli tak to proszę o rady. 

               To tyle na dziś ;) Życzę Wam spokojnej nocki i udanego wtorku :) Pozdrawiam 

28 października 2017 , Komentarze (20)

Sałatka z kiwi i nasion ;) 

Tortilla z warzywami i kurczakiem ;)

Muffiny warzywne ;) 

ciasto czekoladowe z wiśnią ;) musiałam totalny spadek energii 

sałatka jajko, ogórek papryka i prażona cebulka ;) 

kanapki chleb słonecznikowy z hummusem i papryką ;) 

makaron z warzywami i mielonym 

 omlet ;) warzywny ;) i kiełki hihihhi

 goferek domowy ;) musiałam sprawdzić gofrownicę ;) 

serek wiejski z ananasem i orzechami ;) pierwszy raz jadłam taką kombinację ale pyszne było ;) 

krokiety ;) z kapustą i grzybami ;) a raczej naleśniki hihihih 

28 października 2017 , Komentarze (16)

Witajcie ;) 

                Czy każdy z Was pamięta,że dziś jest zmiana czasu ? Ja przypomniałam sobie o tym wczoraj :) i to też natchnęło mnie na zmiany..... i nie tylko czasu ;) Jestem już 48 dni na SD jednak nie ma takich efektów jak na samym początku, gdy byłam mega  pozytywnie nastawiona ;) Byc może jak każdy z Nas potrzebuję kopa i siły do działania ? Możliwe....

                Myślę,że zmiana czasu będzie takim zapalnikiem do moich zmian.... fajnie by było gdyby to były trwałe zmiany,ale tak dobrze to chyba być nie może ?! Ale nie poddam się, ojjj nieeeee. Upadam ale wiem kiedy się podnieść. wiele nad tym myślałam i wiem,że te moje spadki spowodowane są złymi relacjami w związku, życiu... cała otoczka wokół mnie była negatywna. czas to zmienić. Nie mogę pozwolić na to aby życie przeciekało mi między palcami. Tak wiele tracę przez te moje fochy, obrażanie się, złoszczenie się....

                Wiadomo każdy dzień na zmiany jest dobry. Pewnie niejedna osoba powie, a bo Ty tyle czasu tu jesteś, a bo mało osiągnęłaś.... Być może ....ale ja wiem co osiągnęłam ile zmieniłam ;) jeden potrzebuje miesiąca na zmiany a inny lat.... na trwałe zmiany ;) Ja nauczyłam się wiele :) widocznie ja potrzebuję więcej czasu na zmiany... ;) Ale czy są tu osoby które nie potykały się ? Które z dnia na dzień dokonały zmian. trwałych zmian ??? Wątpię :) 

              To tyle na chwilę obecną ;) teraz czas poczytać co u Was ;) Miłego wieczoru życzę ;) i udanej zmiany czasu :D Pozdrawiam :* 

27 października 2017 , Komentarze (26)

Witajcie Kochani ;)                                                                                                                       Nie pisałam chyba z tydzień... Oczywiście wchodziłam na portal, komentowałam,ale na wpis nie miałam ani siły, ani ochoty. Ojjjj przez ten tydzień duzo się działo. Ale najpierw o mojej diecie, odchudzaniu. Dziś mija 47 dzień efekty ? Mizerne... Może i owszem nauczyłam się kontrolować głód, objadanie się....Może bardziej ogarniam posiłki, nie jem tłusto. A to plus. Wiadomo nie wszystko na raz. Chociaż ostatnie wydarzenia spowodowały,że woda zniknęła z mojego menu ;( Jedyne to starałam się jadać posiłki w miarę stałych porach. Zawsze to coś... Żeby nie było,że całkiem się poddałam , o nie, nie ;) Cieszę się,że nie dałam się wszystkim pokusom rodziców ;) A byłam u Nich 3 dni ;) oj potrzebowałam tego.... Musiałam na chwilę pobyć w innym miejscu niż dom ;) Pomogło to mi spojrzeć na pewne sprawy z dystansem ;) 

                             Chciałabym także przypomnieć o wyzwaniu ;) 55 dni bez słodkiego ;) ruszamy 30 października :) Super ciszę się, bo jest Nas już 22 osoby jeśli dobrze spojrzałam :) To daje kopa do działania :) Może jeszcze się ktoś skusi :) Pamiętajcie nawet jeśli nie wytrwamy 55 dni, to tyle ile dacie radę :) Każdy dzień jest na wagę złota :) Wiadomo,że zdarzają się gorsze dni i ma to każdy z Nas ;( niestety..... ale.... damy radę :) Przecież do Świąt zostało niewiele ;) Pomyślmy sobie o tym,że to Nas może przybliżyć do lepszej figury, lepszego samopoczucia :) Jeśli jeszcze się nie zapisałaś/eś to serdecznie zapraszam :D ruszamy 30 o godzinie 11 :) 

                                Jakie plany na najbliższe dni ?? Póki co latanie, załatwianie z samochodem a to przegląd, a to przerejestrowanie auta.... i takie tam ;) Pomagam też M w garażu ;) dzięki temu spędzam z Nim trochę czasu, bo ostatnio się mijamy.... Ojjjjj niestety i to bardzo się mijamy. Muszę to zmienić, chcę to zmienić. Nasz związek ??? Hmmmm nie wiem czy to jeszcze związek ? Dobrze,że w poniedziałek idę na sesję do psychologa.... potrzebuję tego ;( za dużo emocji sie skumulowało.... tego jest za dużo jak na mnie. 

                                Teraz czas na wizyte w garażu i ciepłą herbatkę dla M ;) Jak wrócę poczytam jak Wam idzie walka z kg :) Pozdrawiam miłego wieczoru życzę :) 







21 października 2017 , Komentarze (35)

Witajcie Kochani :) 

                      Zacznę od kolejnego podsumowania ;) Tydzień stracony ? Być może waga w górę ( @ trwa ) ale cm ? Cm stoją, dobre i to ;) najważniejsze że nie urosły. Czy jestem załamana ??? Nie. Starałam się jednak trzymać dietę,jesli chodzi o picie wody, trochę kulałam. od czasu do czasu wpadło coś słodkiego, nie zamierzam tego zatajać....dałam plamę,ale....ale dalej nie poddaje się. Jeśli chodzi o aktywność, to wdrożyłam orbitreka :) Tak tak :) powraca :) Plus standardowo chodzenie ;) minimum 10 tyś kroków ;) oczywiście domowe porządki, gotowanie itp. :) to też jakaś aktywność. Nie zniechęciłam się dietą Smacznie Dopasowaną :) Wykupiona do marca, to i waga do tego czasu spadnie ;) 

                     Teraz druga część tytułu..... wyzwania.... Napisałam ''wyzwania'' ponieważ są 2 :) 

                      Pierwsze dotyczy Mel B challenge 30 day :) Start 13 listopada ;) to i jest czas aby troszkę ciało przygotować . 

                    Drugie wyzwanie jest MOJE ;) znowu słodkie ;) Tym razem  ''55 dni bez słodkiego " Start 30 październik godzina 11 :) a koniec 23 grudnia :) Dlaczego własnie tak??? Otóż tak jak wcześniej napisałam zdarzało mi się podjeść słodkie. Powody??? A to mnie ktoś wkurzył, a to za duży natłok obowiązków itp....każdy powód był dobry. Jednak postanowiłam,że uszczuplę swoje ciało ;) a nie portfel :) hahahah Batoniki, czekoladki, cukiereczki idą w odstawkę ;) Jeśli ktoś jest chętny oczywiście zapraszam serdecznie :) Warto spróbować :) 

              Plany na sobotę ??? Hmmm póki co o 6ej wstawiłam pranie, o 7 rozwiesiłam, później śniadanko i pyszny omlecik :) a teraz czas dla siebie ;) Ból głowy, zawroty póki co nie pozwalają na nic innego ;) 

           A Wam Kochani jak idzie??? Dajecie radę, potykacie się ? Piszcie :) Pozdrawiam i życzę udanego weekendu :) :D 

                     


18 października 2017 , Komentarze (33)

Witajcie Kochani 

          Co mam na myśli pisząc GAD ? Zapytacie ? Otóż już tłumaczę. 

         Jest to choroba inaczej zaburzenia lękowe uogólnione. Czym się objawia? Wiecznym zamartwianiem się o wszystko i o wszystkich. Wieczny lęk,zmęczenie, odczuwanie bólu głowy, problemy ze snem, kołatnie serca, duszności, trudności z koncentracją,drażliwość. Często też pojawia się depresja . 

         Przez przypadek natknęłam się na pewien artykuł, własnie odnoście tej choroby. I wiele wskazuje na to,że być może dotknęła i mnie. Wiele chorych osób, nawet nie wie,że na to choruje. Powód? Idąc do lekarza mówi np o zmęczeniu, rozdrażnieniu itp, na co lekarz....diagnoza ? Przemęczenie pracą, pogoda nie sprzyja itd... Człowiek nie zagłębia się w to dalej i żyje w przekonaniu,że faktycznie to tylko pogoda na mnie tak działa,natłok obowiązków... Jednak ja nie uważam,żeby u mnie na moje zachowanie miała wpływ pogoda. Ja potrafię martwić się bez przyczyny, życie czasami mnie przerasta. Mam wtedy usiąść w kącie, przykryć się kocem i zaczekać aż gorsze dni miną....

       Wieczny niepokój jaki mi towarzyszy niszczy mnie od środka. gdyby nie wizyty u psychologa to pewnie bym całkiem się załamała. Staram się każdego dnia jakoś funkcjonować,ale nie zawsze jest to łatwe. Gdy jest obok M czuję się pewniej...a gdy wyjeżdża w trasę...masakra jakaś :( lęk, strach o Niego.... 

     Z całą pewnością wpływ na moje obecne życie miała przeszłość,gdybym tylko wiedziała,że tak to się odbije na moim zdrowiu, życiu....Jednym słowem, nie jest kolorowo. Wiem,że nie u każdego jest kolorowo....Mam jednak nadzieję,że któregoś dnia powiem sobie " POKONAŁAM CHOROBĘ , JESTEM SZCZĘŚLIWA"  ajjjjjj byłby to najpiękniejszy dzień :) 

    Musiałam się z Wami tym podzielić, bo być może takich osób jak ja jest więcej. Być może wiele osób nawet nie wie,że na to choruje. 

Miłego wieczoru życzę :) 


© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.