Ciekawe czy jutro pogoda się zmieni. Niby ma być chłodniej. Od tego zależy co u mnie dalej z przetworami. Jeśli będą upały to mniej warzyw chcę kupić. Powinnam kupić już niedługo meble. Chcę jednak z sprzedawcą sie umówić by mi je przysłał dopiero wtedy gdy będzie Sebastian. Chodzi o to, że ktoś musi je znieść gdy przyjdą. Chcę kupić bieliźniarkę, dwie szafeczki nocne i komodę. Wszystko będzie z sosny. Do tego będą meble malowane na biało-szafa, szafeczka, toaletka i fotelik. Jesienią chciałabym jeszcze kupić starą szafę do malowania i dwie drewniane półki. To by było wszystko na ten rok z grubszych zakupów. Jeśli uda się to zrealizować, to rok będzie owocny. Gdyby tak samo dobry był przyszły rok to mam szansę by wszystko w domu i koło zrobić z grubszych rzeczy, bo zostanie tylko wodociąg, ściana w pokoju, dach nad jedna komórka i ewentualnie malowanie domu. Nie wiem tylko czy Krzysiek będzie miał pracę. Jeśli nie, to będzie problem i zrobi sie tylko to co najpilniejsze, czyli wodociąg. Ciężko nam tak duży dom utrzymać. Dlatego jest zaniedbany. Mama łozyć nie chce i wszystko spadło na nas. Chciałabym też w przyszłym roku wziąć udział w kilku antologiach. Pierwsza, interesująca mnie ma sie ukazać na Walentynki. Maja to byc opowiadania o miłości.
Dieta w porządku.Czekam na kolejny spadek wagi, a konkretnie na 89 kg. To mój pierwszy etap. Może już w przyszłym tygodniu choć czarno to widzę, bo chyba przestój. Ciekawe jak dalej pójdzie... Menu: zupa pieczarkowa z warzywami, kefir i jabłko. Gotuję teraz tylko jedna zupę ale dużo. Nie chce mi sie gotować wiecej. Chyba jem za mało porcji, bo tylko cztery. Gdy jeszcze troche schudnę to jedna jeszcze dołozę. Gdy będzie chłodniej z powrotem dwie zupy będę robić. To i tak mało, bo powinny być trzy.